Pewnego wietrznego dnia udałam się z koleżankami do wrocławskiej Muffiniarni. Nie byłybyśmy nami, gdybyśmy nie zajrzały do Empiku. To jeden z tych sklepów, z których ciężko jest mi wyjść z pustymi rękami. Wszystko woła "Kup mnie!", ale zazwyczaj wygrywa z nimi rozsądek. Nie jestem maniaczką książek jak
Karolina, nie kupuję co drugiej napotkanej płyty, a moje ulubione magazyny mają zazwyczaj mnóstwo inspirujących zdjęć i mało tekstu (no, z wyjątkiem
WOW Magazine). Kiedy więc Olga i Zuzia pochłonięte rozmową na temat "Igrzysk Śmierci" przeglądały książki, ja marzyłam o wyjściu w trosce o swój budżet. Oczywiście nie udało się, ponieważ wepchnięto mi do rąk pierwszą część trylogii z filmową okładką. Kupiłam ją, aby mieć spokój, ale kiedy zaczęłam czytać... Dorwało mnie! Miłość!
"To nie jest książka dla dzieci. To jest powieść dla dojrzałych młodych ludzi, którzy rozumieją, że okrucieństwo jest częścią historii ludzkości
(...)" - te słowa chyba na zawsze utrwaliły mi się w pamięci. Stephen King i Stephenie Meyer polecający książkę na tylnej części okładki uświadomili mi, że byłabym największą idiotką świata, gdybym nie przeczytała pierwszej części. I następnej... i następnej...
Państwo Panem istnieje na ruinach dawnej Ameryki Północnej z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny już od siedemdziesięciu czterech lat. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, transmitowanych na żywo przez telewizję. Zwycięzca jest tylko jeden. Główną bohaterką serii jest Katniss Everdeen mieszkająca z matką i młodszą siostrą w najbiedniejszym dystrykcie - Dwunastce. Ze zwykłej dziewczyny, która nielegalnie poluje, aby utrzymać dom, Katniss przeistacza się w gwiazdę. Marionetkę Kapitolu, która podbija ludzkie serca jako nieszczęśliwa kochanka chłopca z Dwunastki.
Czytając przed snem popełniłam ogromny błąd. Załatwiłam sobie kilka bezsennych nocy, ponieważ wszystkie moje myśli dotyczyły Głodowych Igrzysk. Najbardziej upiorny jest fakt, że nasz świat jest naprawdę chory. Każde dziwactwo Kapitolu było dziwactwem rzeczywistości. Suzanne Collins uświadomiła mi, do czego może dojść, jeżeli nie zmienimy postępowania. Uwielbiam dzieła z przesłaniem. Ponadto jest to wzruszająca seria o przyjaźni, miłości, rodzinie i poświęceniu. Dlatego kocham "Igrzyska".
Nie jest łatwo opisywać Wam wszystkie trzy części wiedząc, że mam skłonności do spoilerowania... Mam nadzieję, że wszyscy zajrzycie do "Igrzysk Śmierci" Suzanne Collins i dwóch następnych części - "W pierścieniu ognia" oraz "Kosogłosa". Nie wypożyczajcie ich. Gwarantuję Wam, że zapamiętacie je na długo i będziecie chcieli do nich wrócić... Kupcie całą trylogię - ja nie żałuję.
"Szczerze mówiąc nasi przodkowie raczej nie mają się czym chwalić. Wystarczy popatrzeć, w jakim stanie zostawili nasz świat – nieustanne wojny i wyniszczona planeta. To jasne, że ich nie obchodziło, co się stanie z następnymi pokoleniami, ale pomysł z republiką i tak wydaje się zapowiadać lepszą przyszłość od tego, jak w tej chwili funkcjonują
nasze władze."